- Serio nigdy nie byłaś na balu ?! - krzyknęła Pansy.
- No nie, bo u nas w Polskiej Szkole Magii
nigdy nie było bali - odpowiedziałam ze skwaszoną miną. Siedziałyśmy w pokoju wspólnym, a Pansy opowiadała o zeszłorocznym balu bożonarodzeniowym. - Chciałabym pójść na bal - powiedziałam, ale jedyne co mogłam zrobić to tylko wyobrażać sobie Wielką Salę podczas takiego balu.
Siedziałam na śniadaniu przy stole Ślizgonów. W pewnym momencie nadleciała brązowa sowa i spuściła przede mnie liścik. Odwinęłam go.
Uwilbiam twój śmiech, zawsze poprawia mi nastrój.
T.F.
Ps. Spotkajmy się na Wierzy Astronomicznej dzisiaj o 22.
Podobne liściki dostawałam codziennie. Nie wiedziałam kto je wysyłał, a inicjały T.F. nic mi nie mówiły, ale wyglądało na to, że miałam poznać dzisiaj autora liścików.
Uśmiechnęłam się szeroko, zwinęłam karteczkę i wsunęłam ją do torby z książkami.
Cały dzień czułam się podekscytowana. Na samą myśl, że poznam chłopaka, który wysyła mi liściki robiło mi się cieplej na sercu. Po zajęciach pobiegłem do mojego dormitorium. Na łóżku leżało pudełko, a na nim przyklejona karteczka
Ubierz to dziś wieczorem.
xoxo T.F.
Ścisnęło mi żołądek, mój krąg podejrzanych zaciślił się do Ślizgonów. Gorączkowo próbowałam przypomnieć sobie, kto może mieć inicjały T. F.
Kiedy wybiła 21:40 postanowiłam już wyjść, oczywiście szatę wyjściową ubrałam już o 20, pasowała idealna.
Szłam cichutko korytarzami, uwarzając na zakrętach i aby przypadkiem nie natknąć się na Irytka. Wreszcie znalazłam się na Wierzy Astronomicznej. Przy barierce stał odwrócony tyłem wysoki chłopak z blond czupryną.
- Draco ? - spytałam cicho, a on momentalnie się odwrócił z uśmiechem na twarzy.
- Myślałem, że nie przyjdziesz - podszedł do mnie - wykonaj obrót - rozkazał, a ja zszkowana zrobiłam co kazał i nagle szata wyjściowa, którą znalazłam na łóżku, zmieniła się w piękną suknię balową w kolorze brzokwiniowym z wielką kokardą na plecach. Wydałam cichy okrzyk zachwytu. Draco uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Jak to się stało? - zapytałam, nadal podziwiając suknię.
- Och... to nie było trudne - odpowiedział i machnął różdżką, a w tle zaczęła grać cicha muzyka.
- Mogę prosić panienkę do tańca ? - skłonił się nisko i wyciągnął rękę. Zaśmiałam się.
- Oczywiście sir - podałam mu dłoń i zaczęliśmy ruszać się w rytm melodii. Nie można było nazwać tego prawdziwym balem, ale czułam się wspaniale.
- To ty wysyłałeś mi te wszystkie liściki ? - zapytałam, gdy podniósł mnie do góry i wykonał obrót. Pokiwał twierdząco głową.
- Dlaczego podpisywałeś się T.F. ?
- Bo jestem taką tchurzliwą fredką, która nie może przyznać się do tego co czuje.
Cały czas tańczyliśmy i śmialiśmy się.
- Kocham cię - powiedział Draco, nie odpowiedziałam, tylko uśmiechając się złączyłam nasze usta w pocałunku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz